zaglądam:
aasiek
ann_mari
bliskoznaczna
blonde
dońka
gettoknowme
izabelka
jem-przeciez
kamyszek
lipsticklies
nutelka
nmc
noli-me-tangere
prattle
refleksja
sapphire
sleepwalker
tweedy
urse
uwierz




przeminęło:
2008
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień


Layout by Cassia for Layout4you :: Thanks for: Courtneybrooke

17.09.2005 :: 00:54

Nowe miejsce.

Ciężko jest się zaaklimatyzować po tej przeprowadzce, po trzech latach wynajmu na blog.pl.
Trudny jest fakt, że nie odeszło sie z własnej woli, lecz z przymusu. Pod wpływem pewnych osób, bezradności, gniewu, emocji.
Bo pisanie o sobie z wyznaczonym marginesem i narzuconym formatem jest trudne.
A jeszcze gorsze jest to, że ktoś, kto niepowinien, beztrosko sie wtrąca, narusza twoją prywatność i narzuca własny styl.
Dlatego własnie uciekłam. Co prawda, bardzo długo trzeba było mnie do tego namawiać, ale w końcu się udało ;]

Nareszcie odnalazłam swój własny kąt, małą karteczkę wyrwaną z notesiku, na której mogę pisać o wszystkim, bez cenzury, bez ograniczeń, a potem zwyczajnie ją zwinąć i schować do szufladki, gdzie będą zaglądały tylko zaufane osoby.
I nie musze go zamykać na kluczyk.

Kocham własną prywatność.
Kocham Jego.

I dlatego czasem wszystko wydaje sie łatwiejsze. Dzięki Niemu dzisiaj, po raz setny wkładając sobie ten przeokropny tran do nosa tak bardzo nie trafiał do mnie ten 'zapach'. Bo zapachem tego nie można nazwać.
Pomyślę, to dla Ciebie- Słonko, i w stanie będę mogła zrobić wszystko.

I nawet teraz, kiedy tu siedzę o tej porze, kiedy brzuch potwornie mnie boli od tych cholernych, pływających w oleju frytek, kiedy oczy mi sie zamykają, wiem, że to ma sens.
Bo już więcej ich nie kupie, to pewne.
I już jutro (a właściwie dzisiaj) zobaczycie tego bloga, a mnie, osobę wylewającą swoje myśli prosto z serca, przywitacie owacjami na stojąco ;P

Nie chciałam odchodzić.
Ja naprawdę kochałam tamtego bloga.

Być może tego pokocham jeszcze bardziej.
Komentuj (4)


22.09.2005 :: 22:48

Bo poniesiona porażka może uchronić od błędu...

Są takie dni, że kompletnie o Nim zapominam. Że wynurzam sie z tej jakże głebokiej doliny myśli, wspomnień, dawnych słów, marzeń i wyrzutów. Choć trudno w to uwierzyć, wtedy to olbrzymie znaczenie i fakt przeżycia tego wszystkiego gwałtownie wygasa. Ostatnio chyba aż zanadto. Przynajmniej mam takie wrażenie.

Są takie dni, kiedy czuję, że pojawia się zupełnie ktoś inny w moim życiu. Że wkrada się on stopniowo i być może nawet nie do końca świadomie. A potem zastepuje go ktoś zupełnie inny. I tak w kółko.

Są takie dni, że myśli biją się jedna z drugą i walczą o jak najlepsza pozycję. A potem wszyscy się dziwią, czemu nie uważam na lekcjach. Pytają, dlaczego od czasu do czasu po policzku spłynie mi drobna, przezroczysta łza.
Zapytajcie jego, bo ja wytłumaczyć nie potrafie.

Są takie dni, a raczej wieczory, czy noce, kiedy usiłuję zwyczajnie zamknąć powieki i zasnąć ale jakoś tak nie wychodzi. I oczywiście ma to swoje przyczyny, jak i skutki. Jedno gorsze od drugiego.

Są takie dni, że naprawdę brakuje mi wszystkich moich przyjaciół i kumpli, których ostatnio straciłam. I wtedy mam wielką ochotę do nich napisać, obojętnie w jakiej formie. Ale jakoś tak brak mi odwagi.

Są takie dni, które najchętniej usunęłabym z mojego życia, z przeszłości. 28 października 2004, 28 listopada 2005, 6 grudnia 2004, 30 stycznia 2005, 5 lutego 2005, 2 marca 2005, 24 czerwca 2005, 1 lipca 2005, 24 lipca 2005, 10 sierpnia 2005...
Za mało? Pocieszmy się. Pod koniec roku bedzie jeszcze więcej.

Są takie dni, jak ten wczoraj, jak dzisiaj. A w nich rozmowy, nieudane spotkania, głupie marzenia, rozmyślania i plany. Takie kompletnie niezrozumiałe.

Proszę, uśmiechnij się.
Już i tak za późno na naprawianie błędów.

Komentuj (2)