zaglądam:
aasiek
ann_mari
bliskoznaczna
blonde
dońka
gettoknowme
izabelka
jem-przeciez
kamyszek
lipsticklies
nutelka
nmc
noli-me-tangere
prattle
refleksja
sapphire
sleepwalker
tweedy
urse
uwierz




przeminęło:
2008
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień


Layout by Cassia for Layout4you :: Thanks for: Courtneybrooke

05.08.2007 :: 04:16
Żeby się zatrzymać, musiałam upaść...

Stało się. Po raz szósty. Taka mała, wakacyjna niespodzianka. Oddycham, oddycham, oddycham. A wydawać by się mogło, że po tej wiadomości już nie będę w stanie. Kocham, nadal kocham. Mówię otwarcie. I wybaczam. Na pewne sprawy po prostu nie masz większego wpływu, wiem to. Dziesięć miesięcy temu to byłam ja. Niesamowite, prawda? I takie odległe. Boli. No i co z tego, że boli?

Nie powinni mnie mieszać do swojego świata. Nie miałam prawa do niego wkraczać. Pięknie było, wiem. Mógłby do dziś płakać na moim wirtualnym ramieniu. I byłoby mi z tym dobrze. Oddychało się lżej. I nigdy w życiu nie uwierzyłabym w dziewięćdziesiąt dziewięć coma dziewięć procenta. To zbyt mało, by uwierzyć.

Czy mam jeszcze prawo marzyć o tym, by kiedykolwiek wspomniał ten dopisek na marginesie wielkiej powieści, tę chwilę? Nie. Ktoś musiałby zamienić właśnie ten dopisek i właśnie tę chwilę na inne. To nie mogłabym być ja.

Próba wykorzystania istnienia Panny Nieistniejącej po prostu się nie udała. Miała się nie udać. Już wtedy, siedząc na schodach internatu i patrząc na miejsca, w których nas już nie było, wiedziałam, że to koniec.

To najbardziej odpowiedni moment, by na zawsze domknąć ten rozdział.

Uciekał w książki. Ja też uciekam. Pożeram je. Tzn. pożerałam. Skończyłam, zajmuję się czymś pożyteczniejszym. I bardziej satysfakcjonującym. Znów chcę się poczuć potrzebna, choć już nikt mi tego Najbardziej Potrzebującego nie zwróci. Ani jej nie odbierze. Jeśli plan się powiedzie, będę o oczko szczęśliwsza. To naprawdę wiele.

I tato mój wraca.

~

Głupia tabletka. Zwykła chemia, nic więcej. Normalnie do niczego innego, jak tylko do kosza. A teraz pytanie kluczowe, Braciszku - skoro tabletka do kosza, to lekarz do czego? W domyśle - tak, tak, myślimy o tym samym. Tylko powiedz - po co mi to było?

Tyle, jeżeli chodzi o bezsenność. Resztę wyczytacie z godziny pod/nad notką. Jeśli jednak chodzi o samego adresata to... jest szczęśliwy. Cieszę się, chociaż ostatnio coraz mniej zostaje mi z niego.

~

Kiedyś powiem Ci, ile znaczyły dla mnie Twoje łzy.
Jak ważny był dla mnie Twój uśmiech, każde spojrzenie.
Kiedyś opowiem Ci historię mojej zgubionej nadziei, moich gwiazd i mojego słońca.
Kiedyś pokaże Ci każdy zakamarek mojej duszy...


Przecież ja już nie wierzę w 'kiedyś'.
















Czasem jest mi Ciebie w chuj brak i tak jakby Cię kocham...

















Komentuj (2)