| Obiecuję Ci, moje serce: piękny deszcz, rzęsisty płacz, potoki łez. Ożyjesz. Niektórzy się domagaja, żadaja, inni wogóle już tu nie wchodza. A ja wciaż kurczowo trzymam się stwierdzenia, że bloga prowadzę tylko dla siebie, tak jak wtedy, kiedy 30 komentarzy pod notka nie budziło żadnego zdziwienia i było wręcz normalnoscia. Ten blog umiera, on się dusi. Moim pokręconym życiem i ciagłymi zmianami. Na dobre, na złe. Piszę cos, co za kilka dni już jest nieaktualne, bo wydarzenia zmieniaja nagle bieg. Mam tego dosć, bo obiecałam sobie że mimo wszystko będę pisać prawdę, tylko i wyłacznie. I piszę. Tylko że jednego dnia cos sobie obiecuję, a drugiego życie zmusza mnie do zupełnie innego postępowania. Chce wrócić na Odrobinkę. Przecież ja tak bardzo lubię ryzyko. A sentyment pozostaje. Cos mnie przytłacza. Moje wielkie problemy, które w rzeczywistosci sa małymi, bo za kilkadziesiat lat i tak będę je za takie uważała. Może wtedy, kiedy usiadę przy elektrycznym kominku z automatycznymi drutami i metalowa włóczka w ręku, zatęsknię za tymi chwilami. Może zapłaczę w najmodniejsze chusteczki z Velvet'u, jednoczesnie załamujac się, że tak mało z tego okresu pamiętam. Z pamięci zostana wymazane wielkie kłótnie, spontaniczne pojednania, wszystkie łzy, tęsknota, usmiech, nieudane przyjaznie i nieodwzajemnione miłosci. I nie będa one miały najmniejszego znaczenia. Jednak gdzies głęboko we mnie zostanie fakt, że zostawiłam uraz w psychice niewinnego człowieka, kompletnie się nad tym nie zastanawiajac. I wierz mi ze nie potrafie opisac w jakim był stanie i jaka jestem idiotka. Najpierw ratuję człowieka przed upadkiem, przed dnem, przed tym wszystkim, a potem sama go w ten dół zapędzam i zostawiam. Oczywiscie, przepraszam. Ale to nic, to tylko słowa. Te słowa nie uratuja człowieka przed upadkiem, traca swa moc i znaczenie w miarę użycia. Zupełnie jak moje czerwone majteczki. Nie chcę już nikogo więcej zranić. Nie chcę!, rozumiesz? /zbieram odwagę na telefon/ Lubię czerwcowe pojednania, żal za grzechy i mocne postanowienie poprawy. Lubię przemyslane noce i osoby, które jeszcze 2 tygodnie temu były mi wrogie. Kolorowe rajstopki i rockowe zielone koszulki. Wieczorne wyprawy rowerem przez chaszcze, górki i pagórki. Nad jezioro, gdzie wszyscy przypominaja tych, którymi mogliby być, ale nie sa. Totalny stres i ciagłe podawanie piłki przez Donię. Kebab o zachodzie słońca na trawie, w miłym towarzystwie komarów. Czerwone lizaki też lubię, a co! I moja Donię przede wszystkim ;* Pan eM sam nie wróci, a ja mu w tym nie pomogę, bo najzwyczajniej w swiecie nie potrafię. Czekam na jakis znak, poszlak garbatego aniołka, cokolwiek. Jakies tak lub nie. Bo przecież ja lubię tylko jasne sytuacje. Nie wytrzymam, już teraz jest zle, kiedy zauważam nanosekundy bez Niego. Tydzień bez eM to mała wiecznosć, umieranie po umieraniu. Czekanie na cos, co się nie wydarzy i popijanie tego wszystkiego nadzieja. Bo zaistniał poważny kryzys w stosunkach moich i Twoich. Z winy osoby piszacej. Przez jeden beznadziejny telefon szlag jasny wszystko trafił. Najpierw trzeba trzy razy pomysleć, zanim się cos zrobi. A ja pomyslałam jakies tysiac razy więcej. Dzisiaj Perfect, tłum ludzi i kołyszacy się nastolatkowie, wypatrujacy tępym wzrokiem niebo. Sama nie wiem po co tam idę. |
| Komentarze: |
| 16.06.2006 :: 23:16 :: 83.16.1.234 Marta Ja opuściłam pierwszego bloga... tego mam 3 lata... na odrobince było fajnie... pamiętam jak pomagałaś mi w początkach mojego kamyszka :)Życie się zmienia... na lepsze... na gorsze... ale się zmienia. Czasem męczą mnie te zmiany... chciałabym chwilkę odpocząć... pomyśleć... i gdy tak pędzę przez życie mam nadzieję, że jutro będzie lepszy dzień :) Życzę Tobie tego samego, bo fajnie tak nie tracić nadzieji na lepsze jutro :) A tych teraźniejszych chwil nigdy nie zapomnisz :) one są zbyt piękne, choć czasami bolesne :( I wydaje mi się, że to nie Twoja wina... mógł w inny sposób pokazać, że mu zależy... mógł nie kłamać... mógł w końcu otworzyć oczy! Rajstopki były extra :) I właśnie tych chwil nie da się zapomnieć :) Wiem jak to jest czekać na kogoś... wiem jak to jest gdy cierpisz z jego powodu... i poraz kolejny mówię Ci, że to nie twoja wina... wiele osób woli jasne sytuacje... widocznie on tego nie rozumie. Widzisz co robi teraz :( Dla mnie też poszłaś na Perfect :) Mam przynajmniej taką nadzieje :) I widziałyśmy dużo par białych butów, lecz odpowiedniego właściciele nie znalazłyśmy... dobrze czy źle? |
| 16.06.2006 :: 15:23 :: 83.20.249.224 ania wszystko się zmienia, aga. ale to jest właśnie życie. wydarzenie po wydarzeniu. czasem nikt nie potrafi nadążyć. taka kolej rzeczy.ej. jakie zielone rockowe koszulki? ja ich chyba jeszcze nie widziałam ;-D a na perfetcie chyba się spotkamy. bo ja jak większośc tego wolsztyńskiego społeczeństwa się tam wybieram ;-) |
| 16.06.2006 :: 14:34 :: 194.105.132.103 Donia ;* I tak o to zaraz mam angielski i nic nie umiem ;] Dzięki ;] |
| 16.06.2006 :: 14:33 :: 194.105.132.103 Donia ;* eM odezwie się. Zobaczysz. Nie wiem kiedy, nie wiem jakiego dnia, o której godzinie, ale odezwie się. Prędzej czy później. Bo Donia zawsze prawde Ci powie :) A jej kula (która w ogóle nie istnieje) ma magiczną moc :D Choc wczoraj zdeka nawaliłam, ale i tak w 99% moje przewidzenia się sprawdzaja. Bo to wszystko przez pana A., bo zmieszał się w tą całą smietankę towarzyską i popsuł moje wróżenie i przewidywanie. A ja przeciez zawsze wszystko wiem, bo sama mi to mówisz ;*A to pojednanie przejdzie do historii i księgi 'Ginesa' :P To było takie... takie... Nietypowe? ;P I nie zachowujmy się jak dzieci, co nie? :D Osoba potocznie znana Struną pokazała klase chyba pierwszy raz przez te 16 lat swojego życia, które juz wykorzystała maksymalnie, ale to juz całkiem inna bajka :P A ja chaszcze tez lubie, i rowerki, i jeziorko, i pana w green koszuli tez lubie, i byc nieodpowiedzialna wręcz uwielbiam :D Piłke moge podac jeszcze z 1 000 000 razy bo ten w czarnych majtkach był całkiem niezły :D:P A komarów nie lubie :P i chyba nigdy nie polubię :P Tymbarki lubie i lody lubię. Piosenkę Systemu kocham :D I Ciebie też ;* A! i przypominam , że jestem na cały dzien dzisiejszy usprawiedliwiona, bo przeciez rok temu 'rozstałam' się z chłopakiem. A to jest takie smutne lol2. Na Perfect idziesz dla mnie :D I bedziemy spiewac i kołysac w rytm piosenek :) Bo przeciez my to lubimy :D I spac razem też bedziemy, a może i nie :P Umierac tez będziemy razem :D Połozymy się krzyżem na polu, wykonamy kilka telefonów by dobrze poinformowane osoby zakonczyły nasze sprawy, a potem trzasnie w nas piorun i taki o to bedzie nasz koniec :) Ale wczesniej jeszcze pojedziemy daaaleko nad morze i zapomnimy o wszystkim i o wszystkich :) Bedzie miło, sympatycznie i wspaniale bo razem ;* Trzymaj się ;* Ja wierze w Ciebie, Ty wierzysz w moja wszechstronna wiedze ;* KC :* |
| ownlog.com :: Wróć |