zaglądam:
aasiek
ann_mari
bliskoznaczna
blonde
dońka
gettoknowme
izabelka
jem-przeciez
kamyszek
lipsticklies
nutelka
nmc
noli-me-tangere
prattle
refleksja
sapphire
sleepwalker
tweedy
urse
uwierz
przeminęło:
2008
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
08.05.2006 :: 22:20
Wszystko się może zdarzyć ;)
Kiedy było mi smutno, słuchałam Changes, Dreams, Dziewczyno, You, Marzenia, Mogliśmy, Chłodny deszcz, Heaven i inne. Kiedy było mi źle przeglądałam archiwum, wracałam myślami do tamtych dni i po prostu wspominałam. Tęskniłam. Tak cholernie tęskniłam. I starałam się nie wylewać więcej łez i przyzwyczajać do myśli, że już nic nie mogę zrobić, bo to wszystko, co było dla mnie wszystkim, odeszło. A wraz z tym wszystkim pan eM.
...i wtedy przyszedł maj
Zamieszał w moim sercu
Zgubiłam cały żal
Poczułam co to szczęście
Tylko szczęście
Całe szczęście
Bo pan eM wbrew mojej woli i wszystkiemu, powrócił.
~
Spędziłam najpiękniejsze i najbardziej zakręcone Dni Wolsztyna w całym moim życiu. Mnóstwo nieprzewidzianych sytuacji, osób i przypadków, które przypadkami tak naprawdę nie były.
Dziękuję każdemu, z którym spędziłam choć minutę.
Nawet panu T., który dał się odprowadzić, mimo iż przez całą tą drogę czułam się bardzo niezręcznie i głupio.
Zaczęłam wierzyć w horoskopy.
I w niesamowitą moc moich czerwonych majteczek.
~
Chcę zapamiętać każdy szczegół, każdą małą drobnostkę tego wieczoru. Nie wiem, która była godzina, choć wg moich obliczeń to za pięć dwunasta. Zdążył na ostatni moment i zapewnił mi wspaniałe wejście w ten cudowny miesiąc. Nie musiał przepraszać, bo wybaczyłam już po tym, co usłyszałam na plaży. A raczej po tym, co Donia usłyszała, bo ja aż tak znakomitego słuchu nie mam. Mimo to, wciąż przepraszał, pytał o przyszłość, przeszłość, wszystkie uczucia, odczucia. Dziękował za życie. Zmieniał tapetę, uśmiechał się. Mówił, że jeszcze wszystko się może zdarzyć. A mi tak bardzo chciało się płakać. W życiu nie słyszałam tak szczerych słów, takiej skruchy w głosie.
Idąc pustymi ulicami miasta, nie zastanawiałam się nad tym, co dalej, lecz czy to, co się dzieje w danej chwili ma naprawdę miejsce, czy istnieje tylko w mojej wyobraźni.
Potem mocno mnie uścisnąłeś. Taka scena, wprost z moich dawnych marzeń i jakiś starych, pojedynczych snów.
Zadzwoniłam do Ciebie dwa razy.
Zresztą wy wszyscy byliście niemożliwi, naprawdę. On w tym wszystkim najbardziej.
Tej nocy zakochanych było kilku. Jednych szczęśliwie, drugich nie. Czułam się jak nigdy, coś mi się wstrzymało, jadłam, choć jeść nie chciałam. Jakiś torcik, placek, przesolone kanapki i przesłodzoną herbatę. Zbyt wiele nie pamiętam. Wiem jedynie, że obijałam się o szuflady, tańczyłam, śmiałam w niebogłosy i słuchałam śpiewu ptaków o piątej nad ranem przy otwartym szeroko oknie. I Tori Amos, jej optymistyczne i wyciszające piosenki, skłaniające do przemyśleń. Przy pierwszym telefonie, drugim... właściwie to całą noc. Bo mój wujek wie, jak człowiekowi pomóc. Nawet wtedy, kiedy pomocy nie potrzebuje, bo jest tak szczęśliwy, że już więcej mu nie potrzeba.
Słowami nie potrafię wyrazić.
Dziękuję Ci Doniu, że byłaś wtedy ze mną.
Jesteś najwspanialszą przyjaciółką pod słońcem i wszystkimi gwiazdami na niebie ;)
KC:*
~
A po dwóch dniach czar prysł.
Na chwilę obecną jakoś trudno mi być szczęśliwą, mając tą świadomość, że już za 57 dni będę musiała się z Tobą pożegnać. Na kolejne 785. Albo na zawsze.
ta miłość jest skazańcem
zasądzonym na śmierć
umrze
za krótkie dwa miesiące
na świecie jest przestrzeń
i czas
odejdziesz ode mnie
na świecie jest niemoc i konieczność
nie zatrzymam Cię żadnym pocałunkiem
Komentuj (4)