zaglądam:
aasiek
ann_mari
bliskoznaczna
blonde
dońka
gettoknowme
izabelka
jem-przeciez
kamyszek
lipsticklies
nutelka
nmc
noli-me-tangere
prattle
refleksja
sapphire
sleepwalker
tweedy
urse
uwierz




przeminęło:
2008
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień


Layout by Cassia for Layout4you :: Thanks for: Courtneybrooke

06.04.2006 :: 21:40
Vorrei ringraziare.

Jeżeli jeszcze raz będziesz próbowała mnie przekonać, że wydarzenia zmienią swój bieg, że role w każdej chwili mogą się odwrócić - uwierzę.
Wierze też w siłę dobra nad złem, przyjaźń, miłość i wszystko co piękne. Wierzę w pojednawcze chusteczki i w to, że nie zapomnę tej chwili do końca życia.
Bo odzyskałam wiarę w człowieka.

Czasem naprawdę warto dłużej pocierpieć, wylać trochę łez, podenerwować się, by potem, z krwią na rękach, usłyszeć, ze jesteśmy zbyt starzy, by bawić się w dwóch, nienawidzących się wrogów.


Marzec? Już dawno zapomniałam.
Jedna, jedyna myśl- domowa premiera "Szkoły uczuć" w bardzo miłym towarzystwie =D
O powtórkę się postaramy, a jak =)


Bo wiecie, ja mam nowego adoratora.
I setki nieznanych numerów.
I jego chwasta.
I Kulątka, który uzupełnia mi każdą chwilę nudy.
I w ogóle mnie to nie przeszkadza ;)
Baaaa, cieszę się każdym dniem, jak nowootrzymaną zabawką, którą w każdej chwili miałabym stracić.

Mimo wszystko, jestem szczęśliwa. Uśmiechnięta.
Bez powodu. Nie wiem, nie szukam, nie chcę.
Tak jest dobrze :)

Donia, nie chcę zapeszać, ale chyba nadeszła GÓRA :)
I pamiętaj, mamy 2 postanowienia ;>
Nie pamiętasz? No co Ty? :D

Nie przejmuję się złośliwymi plotkami. Prawdę mówiąc, już nic mnie one nie obchodzą. W końcu nie dotyczą mojej osoby, bo kimś, za kogo mnie w nich uważają, nie jestem. A ci, którzy mnie znają i są warci mojego czasu i słów, na wieść o jakiś gorących newsach uśmiechną się i zwyczajnie odejdą.

A ja mam zadanie domowe. I problem.
Mam pisać od siebie. Z serca.
O sobie...
Ekhm, ekhm.
Ale kim ja właściwie jestem?

Obejrzałam "Masz wiadomość" i chyba zrozumiałam, o co chodziło w rozmowe z 1 stycznia. Pojęłam. Za późno, wiem, trudno.

Puścić, nie puścić, puścić, nie puścić...
PUŚCIĆ!
Taaa... Bo kto jak kto, ale ja lubię ryzyko;D


Co było - mieszka w nas
zamknięte na tajemny klucz
Choć czasem czegoś żal
nie warto zbierać suszonych róż
Zima traci biel
wiosna pachnie bzem
i właśnie w tym
w tym tkwi sens.


Stare, wiem.
Ale przypomniało mi się właśnie dziś.



~
Choć już Cię nie kocham, chcę żebyś wrócił.

Komentuj (3)


11.04.2006 :: 23:29
Bo my, Drogi panie eM, równe 2 miesiące temu, zamilknęliśmy na wieki.
Komentuj (2)


28.04.2006 :: 16:53
Żeby się podnieść najpierw trzeba upaść... ???

Bycie singlem wcale nie jest złe. Możesz uciekać, kiedy tylko zechcesz, wyciągać kartę z telefonu, wtedy, kiedy ci się to podoba, odciąć się od zbędnych twarzy w twoim życiu, a po tym wszystkim po prostu... wrócić. Z całkowitą pewnością, że nikt cię nie szukał.
Możesz ładować w siebie 2 duże mieszane świderki i czekoladę dziennie, nie martwiąc się o zbędne kilogramy, których i tak nikt nie kocha, więc wszystko jedno czy jest ich 6, czy też 100.
Nikt nie trzyma cię na smyczy, nie potrzebujesz nikomu się tłumaczyć, z kim gdzie i kiedy byłaś.
Możesz pisać, rozmawiać i spotykać się z kim tylko chcesz.
I spacerować ze swoją ukochaną przyjaciółką.

Ale nie o tym miałam pisać. Jednak jest poza mną w tym pomieszczeniu jeszcze ktoś, kto non stop gwiżdże, dzięki czemu nie mogę pozbierać myśli.

~

Była jakaś tam Wielkanoc. Tzn. powiedziano mi, że była. Bo ja jakoś specjalnie jej nie odczułam. Była, minęła, nie ma.

Wiosna zaczęła owocować w nowe znajomości. Do tych najciekawszych należy poznanie chłopców z grupy parkour, a w szczególności jednego oraz DJ'a, którego największym przysmakiem jest mleko z białkami;P Ale nie będziemy się zagłębiać w szczegóły, bo te pozostaną w mojej głowie, a reszta na blogu Doni. Nie będę z nią tu rywalizować na słowa, bo i tak lepiej jak ona już tego nie ujmę.

Nie mam już siły na
Zawodowego ręcznego piłkarza,
Wyczynowego rowerzystę postanawiającego przytyć,
Szpiega - u niej mnie już nie zastaniesz -,
Pana, którego policzki ponad wszystko uwielbia moja ręka,
Kosmitę, o którym - całe szczęście - słuch zaginął,
Tego, który kocha słowiańską urodę i jej ręce,
Mojego słodkiego wujaszka - którego mam od zaledwie pół roku - jego końcówki i fioletową koszulę,
Pana, którego do dnia dzisiejszego nie widziałam, lecz to tylko kwestia czasu,
Wszystkich cichych wielbicieli, którym dedykuję wyłączenie telefonu...

Co wy wszyscy, do cholery, we mnie widzicie?!


Odpuścił. Po 2 dniach. Do ostatniej chwili wahałam się, czy wysłać wielkanocne życzenia. Wyprzedził.
eM, nie wracaj. Chyba już nie masz po co. Przyzwyczaiłam się do myśli, że cię nie ma. Przez te 3 miesiące dużo myślałam, a to uczucie stopniowo się wypalało.
Tęsknię. Nie za Tobą, lecz za tym, co było. A wiesz co było? Nasza przyjaźń i zero szans na coś więcej. Ale mi to odpowiadało.
Przyjaciółki już nie ma. Jest jakiś ślad, wspomnienie o fatalnej znajomej, która zmuszała Cię do uśmiechu wtedy, kiedy nie miałeś na niego ochoty, prosiła, abyś rzucił to wszystko, co sprawiało Ci radość w sposób nienaturalny i do końca życzyła niepowodzenia z ową struną.
Nie mam już zaufania, szacunku, zrozumienia. I mieć nie potrafię. Bynajmniej nie dla Ciebie.
Czuje ukłucie w sercu.

Bo doskonale wiedziałeś, jak to boli. Zadawałeś kolejne ciosy. Nieświadomie i bezmyślnie, tak jak wszystko w swoim dotychczasowym życiu. Pomyłką było, że drogi dwóch, zupełnie odmiennych, niepasujących do siebie części, w pewnym momencie się skrzyżowały. Ale to nie te puzzle, nie ten komplet.

Pomyliliśmy pudełka.

Komentuj (2)