zaglądam:
aasiek
ann_mari
bliskoznaczna
blonde
dońka
gettoknowme
izabelka
jem-przeciez
kamyszek
lipsticklies
nutelka
nmc
noli-me-tangere
prattle
refleksja
sapphire
sleepwalker
tweedy
urse
uwierz
przeminęło:
2008
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
04.03.2008 :: 16:59
Przeminął...
Zacznijmy od tego, że wyjechali nagle i tylko na chwilę. Mieli wrócić za krótki czas. I wrócili.
Po trzech godzinach.
Początkowo przyjęłam to podobnie jak wiadomość o tym, że za 3 dni będzie padać. Wyszywałam dalej, tępo wpatrując się w fioletowe kwiaty. I myślałam. O tym, że to tak naprawdę nieprawda. Jakiś żart. Że sen, który miałam tego samego ranka, się nie spełnił. Bo przecież sny się nie spełniają. Że sałatka, którą kroiłam jeszcze dzień temu, już w całości jest zjedzona. Że jeszcze podam niejeden jogurt malinowy, uścisnę minimum pięćset czterdzieści sześć razy lewą dłoń, jednocześnie widząc uśmiech. Ten sam uśmiech, który pamiętam z dzieciństwa. Kiedy to w ogromnym ogrodzie próbowałam się przecisnąć przez gąszcze winogron i bzu, by dostać się do truskawek. I kiedy przychodziłam z pełnymi garściami malin i agrestu, z czego połowa po drodze w tajemniczych okolicznościach gdzieś ginęła. I nikt nie musiał wiedzieć, że współsprawcą były dwa czworonogi. A ogród był najpiękniejszym spośród tych, które znałam. Miał w sobie jakąś magię. I moją kryjówkę.
Wiele chwil minęło, zanim w to wszystko uwierzyłam. Choć do końca dopiero wtedy, kiedy te trzy dni po dotknęłam dłoni.
Zimnej dłoni.
Mogę pięknie napisać o życiu, miłości i smutku. O tym, co w duszy gra, gdy w uchu muzyka. O przeszłości, nadziei i wszystkich cudach, które widziałam. O ludzkich łzach i obrazie widocznym po zamknięciu powiek.
O śmierci nie potrafię.
Przemijamy, odpływamy
poprzez morze ludzkich łez
a po sobie zostawiamy
parę kliszy, jakiś gest
Może zobaczycie mnie tu jeszcze wieczorem...
Komentuj (4)