zaglądam:
aasiek
ann_mari
bliskoznaczna
blonde
dońka
gettoknowme
izabelka
jem-przeciez
kamyszek
lipsticklies
nutelka
nmc
noli-me-tangere
prattle
refleksja
sapphire
sleepwalker
tweedy
urse
uwierz




przeminęło:
2008
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień


Layout by Cassia for Layout4you :: Thanks for: Courtneybrooke

02.03.2006 :: 22:43
Dziś mija rok.





[Jutro napisze więcej]
Komentuj (1)


07.03.2006 :: 22:19
Przekreślona

Setki piosenek, które już dawno powinny lądować w koszu. Pełno kurzu na panelach i parapecie. I to wszystko ja, ta sama "ja", która tak bardzo słynie z porządku.
Pogorszyłam się we wszystkich życiowych sferach, jakie tylko są możliwe.

Dziś po powrocie ze szkoły, na mój widok tylko pies się cieszył. Przynajmniej mnie się wydawało, że merda ogonem.

Jak widzicie, pokochałam minimalizm.
I kolor czarny.

Jeszcze rok temu, o tej porze byłam zwykłą nastolatką, wzbogaconą tylko o implant. Sen z (jeszcze wtedy) Kimś w roli głównej, 1 sMs długi na całe 4, kilka godzin na stole i jedna perfidna pielęgniarka, o której wolałabym zapomnieć. Resztę szczegółów zostawię dla siebie, bo jestem pewna, że do końca swego życia tego nie zapomnę.
I wzięło mi się na wspomnienia... Zaraz po przyjściu ze szkoły otwarłam pudło i znalazłam kopertę ze zdjęciami. Tak jakoś wyszło, że łzy się polały. Ludzie z wszystkich stron Polski, których już nigdy nie zobaczę. Te wszystkie sytuacje, uśmiech, łzy, szczęście mimo wszystko...

Przeszłość nie daje o sobie zapomnieć.
Don Kichot kojarzy mi się z tymi przystojniakami, siedzącymi od strony kanapy i... Rafałem. Nie wspominam go zbyt dobrze, był raczej negatywną postacią w moim życiu wzbudzającą wiele kontrowersji dookoła. Szczerze go nie znosiłam, ale to nic. I tak momentami było wesoło.
Ten różowy krem, a zwłaszcza jego zapach, przypomina mi Emila. Tak okropnie sie wtedy czułam... I ten rumieniec... Today... tomorrow... always. Gówno prawda. Zapach wywietrzał.
A ja już prawie zapomniałam.
Paulina. Już od pierwszego zerknięcia przypomniała mi, że istnieje ktoś taki, jak Ewelina. Łudząco podobna. Miała wspaniały charakter i cały czas uśmiech na twarzy. Wystarczy, że p. Czaja wspomni o Inflantach, a nasuwa mi się na myśl właśnie ona.

A z eM kojarzy mi się dosłownie wszystko.


Do łask wróciła Celine Dion. Pamiętam, jak wracałam z LORO na weekendowe przepustki, w głośnikach królowało In some small way. Głośność: 15 i ja gdzieś, pośród nut i słów.
Nic jednak nie przebije It's all coming back to me now.
Ze względu na jedno słowo...


Pisałam już, że straciłam przyjaciela? Agatko, gdy będziesz to czytać, nie zważając na twój obecny wiek, pamiętaj że to właśnie teraz, roku 2006 straciłam przyjaciela. Zrobiłam to nieświadomie, do końca nie wiem jak. Po raz szósty przeglądam archiwum, ostatnią rozmowę, ubolewając nad tym, co wtedy pisałam, w jaki sposób. Próbuję zrozumieć dlaczego zostało to wszystko odebrane nie tak, jak powinno. Wytykam sobie kolejne błędy, niedociągnięcia. Gdybym tylko mogła cofnąć czas... Wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej.

I co z tego, że żałuję, gdy to i tak nic nie zmienia?

Ja o Nim nie zapomnę. Nie ma takiej możliwości. O kimś takim nie można zapomnieć. Za kimś takim nie można przestać tęsknić. Kogoś takiego nie można ot, tak wymazać z pamięci.

Nieudane popołudnie, ta fatalna sobota
Nie wypowiedziane myśli, urwana rozmowa
Zamknąłęś drzwi
Popełniłam błąd
Gdybym tylko mogła chciała bym wszystko pozmieniać
Uwierz chce być przy Tobie zawsze
Być twym światłem kiedy dzisiejsze słonce zajdzie
Pozwól raz jeszcze poznać twe marzenia
Jeśli tylko szanse mi dasz

Kochaj mnie wtedy będę kochała Ciebie
Nie zmieniaj się wtedy ja się nie zmienię
Proszę wróć bo bez Ciebie nie daje rady
Kochaj mnie!!!



Mam dość siebie.

Komentuj (2)


19.03.2006 :: 02:53
Pamiętaj...

Przegrałam marzenia.
Straciłam nadzieję. Straciłam Ciebie, mój drogi panie eM.
Tak bardzo chciałam, żeby się udało.
Znów widzę swoje błędy. Mnóstwo błędów. Dlaczego dopiero teraz? Po czasie?
Nigdy nie mów nigdy.
Buhahaha.

NIGDY.
NIGDY.
NIGDY.
NIGDY.
NIGDY.
NIGDY...

...mój drogi panie eM - nie porozmawiamy.

I zostawiłeś mnie samą z naszą niedokończoną historią i niewypowiedzianymi myślami. Uczuciami, których nigdy do końca nie byłam w stanie wyrazić, których też nigdy dotąd nie byłam pewna. Z mnóstwem pytań bez odpowiedzi i powracającymi łzami w oczach. Zostawiłeś mimo wszystko, nie zważając na to w jakim stanie mnie żegnasz. Dla piękniejszej, zgrabniejszej, choć niekoniecznie mądrej.
Nieważne.
Chyba na Ciebie nie zasługiwałam.


Zastój. Bo już nic się nie zdarzy. Wszystko pozostanie na swoim miejscu z moją rola główną na straconej pozycji. I z jej, na pozycji wygranej.
Może właśnie tak miało być?

Piosenka Verby, na moje nieszczęście, już w całości zaczęła odzwierciedlać daną sytuację, choć jeszcze 2 miesiące temu, razem z Donią, twierdziłyśmy inaczej...
Tak jakoś wyszło, że nie wyszło. Choć mogliśmy...

~

Mam najwspanialszą Przyjaciółkę, jaką tylko sobie mogłam wymarzyć. W każdej sytuacji. O każdej porze dnia i nocy. W chwilach smutku i radości, uśmiechu i łez.

Mam ojca, przebywającego gdzieś w wielkim świecie, sama nie wiem gdzie. Zagubionego i niekochanego przez nikogo. Mam złe przeczucia. I wciąż powtarzający się w głowie głos, że nie ma takiego numeru.

Mam mamę, która sama nie wie, czego chce i popełnia wielki błąd. W ten sposób sama siebie, z pełną świadomością, pozbawia szczęścia.

Mam wciąż poszerzające się grono znajomych. Takich, którzy mnie znają, lecz ja ich nie. Miłe, choć nie do końca. Bo ja lubię tylko jasne sytuacje.

Mam jednego adoratora wśród wujków i drugiego, wśród kosmitów. Jedno z tych uczuć wydaje się być ponadczasowe i nawet może bawić. W przeciwieństwie do drugiego, bo te już dawno przestało.

Nie mam Mefia.
I mieć Go nie będę.

~

Człowiekowi, który wychodzi sam, nie mówiąc gdzie i kiedy wróci, nie można ufać.
Człowiekowi, który w jednej minucie potrafi usunąć cały swój dorobek ostatnich miesięcy, wspomnienia i ślady po swojej ostatniej miłości, nie można ufać.
Człowiekowi, który próbuje być niedostępny i potem tego żałuje, nie można ufać.
Człowiekowi, który najpierw daje komuś nadzieję, a potem znika bez śladu i jakichkolwiek tłumaczeń, nie można ufać.
Człowiekowi, który chciałby, a nie może, nie można ufać.
Człowiekowi, który czasem powie coś komuś za dużo i nie ma sobie tego za złe, nie można ufać.
Człowiekowi,który jest postrzegany zupełnie innym, niż jest w rzeczywistości, nie można ufać.
Człowiekowi, który w ciągu dwóch dni dostaje swoje trzy pierwsze dwóje, nie można ufać.
Człowiekowi, który kochał się w czyimś wspomnieniu, nie można ufać.
Człowiekowi, który do tej pory siedzi na gg i rozmawia z kimś zupełnie obcym o czymś, o czym teoretycznie nie powinien, nie można ufać.
Człowiekowi, który nie potrafi już rozmawiać ani pomagać innym, nie można ufać.
Człowiekowi, który nie czuje się człowiekiem, nie można ufać.
Człowiekowi, któremu wraca coś, co nie powinno, nie można ufać.

Tym człowiekiem jestem ja.
A Ty tylko o tym pamiętaj...


~

z tęsknoty pisze się wiersze
z bolesnej
drżącej śpiewny owoc ciała
patrząc na samotne palce
mogę wysnuć pięć poematów
dotykając moich napiętych ust
szepczę
i słowa-rozkołysane rytmem wielkiej wody
plotą się w wiersze
mokre
bardzo słono biegną poprzez twarz



A może to jednak nie była miłość?

Komentuj (2)