03.02.2006 :: 14:11
W rytm mrugnięć oczu...
Coś się zepsuło. Coś runęło. A ja przy okazji straciłam koncepcję na przyszłość. Na dzień dzisiejszy powiem tylko tyle, że kiedyś przyjdzie taki dzień, że to ja wyjdę z inicjatywą i w końcu się spotkamy. Spojrzę Ci prosto w oczy i wręczę różowe okulary. Uczynię optymistą Ciebie i mnie samą. Wyleczę z tego beznadziejnego nałogu, w którego nieświadomie się pakujesz. I przy okazji uspokoję własne myśli, sumienie.
Ale ze mnie ofiara. Losu i samej siebie. Omyłkowych sms'ów,
czasem własnego autorstwa. Mam nauczkę na przyszłość,
człowiek uczy się na błędach.
I ja się kiedyś poprawię.
Niedługo zacznę rozmawiać z zielonymi ścianami.
Serce bije w rytm mrugnięć oczu. Moje jest wyjątkowe, bo przestaje.
Niepewność. Bo ja nie wiem co czuje, nie wiem czego chce. Dokąd zmierzam i jakie wyznaczyłam sobie cele.
I chyba pogubiłam się w tym wszystkim. Pomóżcie mi wyjść z tego labiryntu.
Odświeżam stare kontakty. Chyba tego potrzebuję... I chcę =)
A przy okazji pozdrawiam =)
Z połowinek i wielkich planów "po" - nici.
Chce mi się ryczeć.
Dosłownie.
Komentuj (3)
08.02.2006 :: 03:34
Nie budź nocy ze snu...
Nie pomyliły mi się godziny, a zegarek działa bardzo dobrze.
Ownlog czuje się świetnie, a ogólnie to tylko ja spać nie mogę.
I przybiegłam tu. Poczułam nagłą chęć pisania, wylania tego wszystkiego z siebie. Bo cztery zielone ściany już nie wystarczają, Verba - również. Cisza zaczęła przeradzać się w krzyk. I tak nagle, w ciągu jednej nocy wszystko kolejno zaczęło powracać. Wszystko, co tylko z wiązane z tym dawno zażegnanym, zapomnianym. Bo już otarłam czoło, zatrzymałam się i odetchnęłam z ulgą. Myślałam, że mam to daleko za sobą. Przeszłości zakazałam powrotu. A ona mnie najzwyklej w świecie zlekceważyła i biegnie swoim torem, wciąż w moim kierunku.
Znów zaczęłam czuć. Potworny ból, bezradność wobec siebie, tamtych zdarzeń. Siedziałam tam i kolejno napływały i gromadziły się we mnie te wszystkie sytuacje, o których wolałabym nie pamiętać.
I widziałam go. Tym razem nie we śnie, nie w rzeczywistości, lecz w wyobraźni. Ta wizja naszła mnie nagle, nie pytając o zgodę.
To wszystko jest takie podłe. Wiem, że z tego już nic nie będzie, że to koniec definitywny, ale nie potrafię walczyć z własnymi wspomnieniami, które potrafią zranić bardziej, niż owa rzeczywistość.
I ten wczorajszy sen. Wciąż utrzymują się w pamięci te obrazy i wymazać ich żadnym sposobem nie mogę. Boże, nie. To jakiś obłęd. Przecież jego los nie może być zależny od moich nocnych koszmarów... Chcę usłyszeć że to nieprawda, złudzenie i tylko nic nie znaczący sen.
Nie wzięłam dziś tabletek na sen, choć Babcia mnie o to prosiła. Nie widzę już sensu w ich braniu. I tak mam stany depresyjne i nerwicę. Nie widzę żadnej poprawy. Czuję tylko, że już się od tych tabsów uzależniłam i to pożądanie. A rezultatów, jak nie było, tak nie ma.
Już nie zasnę. Nie mam szans. Noc z głowy. Jest mi strasznie słabo, mam trudności w oddychaniu. Wręcz momentami nie mogę złapać powietrza. Mojej płuca wysiadają i proszą o urlop.
Płakałam. Sama przed sobą, przed ścianą i kilkoma pluszakami. Gdy płaczę, wyglądam okropnie. Wy pewnie sobie nie wyobrażacie, nie widziałyście. Bo ja nie umiem wyrażać przed kimś uczuć w taki sposób.
Dlaczego tak bardzo wstydzę się swoich łez?
Chyba zaczyna mi brakować mojego Przyjaciela.
Dziś mija 7 dni.
I oszalałam. Boże, zwariowałam już do reszty. Chyba zaczynam kochać się w tym, którego znienawidziłam. A właściwie w jego wspomnieniu.
eM, wracaj. Proszę Cię.
Jeszcze zdążysz.
Komentuj (2)
17.02.2006 :: 03:07
Pożegnanie...
eM, nie zdążyłeś.
To przykre, ale Ty nawet nie próbowałeś zdążyć.
Nagle przestało Ci zależeć, choć jeszcze dzień przed tak bardzo mnie o tym zapewniałeś.
Dziś ja staję tu smutna i zrezygnowana, a Ty mimo wszystko się uśmiechasz.
Bo sytuacja lubi się powtarzać.
Juz naprawdę zaczynam rozumieć, co musiałeś czuć.
A najpiękniejsze jest to, że wiem co mnie czeka.
Bezsensowna przyszłość, w której zabraknie Ciebie.
Jest jeszcze taka miłość
ślepa bo widoczna
jest szczęśliwe nieszczęście
pół radość półrozpacz
ile to trzeba wierzyć
milczeć cierpieć pytać
skakać jak osioł do skrzynki pocztowej
by dostać nic
za wszystko
miej serce i patrz w serce
odstraszy cię kochać
Zakończyło się nijako. A było naprawdę bosko, uwierzcie mi.
Agatko, podziękuj sobie, że nie wybiegłaś z marzeniami tak daleko, jak poprzednim razem.
Cierpiałabyś 6 razy mocniej.
Słodkie słowa, które mi szeptałeś
Nic nie znaczyły
Myślę, że nasza piosenka się skończyła
Zanim tylko zaczęliśmy śpiewać
Koniec miłości. Koniec przyjaźni. Chyba znów wychodzę na prostą.
Czy aby na pewno?
I jeszcze pewien moment, który wyhaczyła Donia, za co jej bardzo dziękuję.
Chciałby czegoś więcej ale pewnie ona nie chce
Po co walczyć jeśli z tego nic nie będzie
I tak brną w to razem ale w przeciwne strony
Ona zagubiona i on zagubiony
Tego samego chcą i tak samo się boją
Wielka miłość traktowana jak znajomość
Bo to wszystko znowu moja wina.
Wiem.
~
Złe wspomnienie dnia 11 lutego. Naprawdę fatalne. Dzień pechowy bardziej niż wszystkie piątki trzynastego razem wzięte. eM - pokazałeś jak to naprawdę jest i jak będzie już zawsze, I. - jesteś bardzo szczera i niezastąpiona, ale niestety nie postrzegasz własnych błędów i zapominasz o własnych namiętnych nocach, Piksi Łan i Piksi Tri - jedyne co mi pozostaje, to przyznać Wam racje i to, że myliłam się co do pewnych spraw, podziękować i przeprosić...
Doniu, dziękuję, że byłaś wtedy ze mną. Nie wiem co bym beza Ciebie zrobiła... Kc ;*
Pokłady dobrej energii mi się skończyły, a limit dobrego humoru znów się wyczerpuje... oto cała ja. Wersja szara ownloga i czarny lay. Brawo. Nie, nie, Agatko. Ty wcale nie jesteś pesymistką.
Przecież i tak dobrze wiesz, że kiedyś znów będzie dobrze.
3 marca powtórka z rozrywki pt. Abstrakcja.
Pozdrawiam i dziękuję.
Michał - przepraszam, że nie zdążyłam Cię poznać. Przepraszam za to, że zawsze, gdy byłeś, prosiłam, żebyś wpuścił Paulinkę. Dziękuję Ci za podnoszenie na duchu, dobrą radę i te 4 rozmowy. To właśnie dzięki Tobie zdobyłam się na odwagę i powiedziałam mu co i jak. To już teraz bez znaczenia, ale przez Twoją pomoc uzbierałam wiele miłych pamiątek z tamtego czasu. Wspominam Cię bardzo ciepło i niech tak już zostanie. I ty zostaniesz - w naszych sercach. Już na zawsze.
[*]
Komentuj (5)