02.12.2005 :: 11:19
Wierzę w miłość, nie przestane
Całe szczęście, nie czekały do Świąt Bożego Narodzenia.
Dwudziesty drugi listopada wystarczył. Tego samego dnia odbyły jeszcze jedną, piękną akcję, o której powoli już zapominają, ale to nic. Podsumuję to tylko tym, że najlepsze jest to niezaplanowane, spontaniczne i nie do końca przemyślane.
Drugiego dnia cała magia wygasła i już wcale nie było tak kolorowo. Choć akcja ratunkowa przebiegła pomyślnie, cały ten entuzjazm dnia poprzedniego wygasł.
Trzeciego dnia upiorna, nieudana dyskoteka, z której szybko się zmyłyśmy. I która zmyła to wszystko co namalowałyśmy w dwa poprzedzające ją dni.
Listopad najchętniej skreśliłabym we wszystkich kalendarzach jeszcze nie wydanych.
Andrzejki przebiegły kompletnie niemagicznie, choć nad nastrojem chwili pracowałyśmy długie minuty. Czary skierowały się w złe strony, ku nam, a wosk zemścił się na moim zdrowiu i nakazał strachowi i adrenalinie podnieść się do granicy zenitu. Nawet wieża grała nie tak, jakbyśmy tego oczekiwały, a igła była za gruba.
Nigdy więcej ANDRZEJEK!
Ja nie szukam miłości, jakby to ktoś pomyślał. Nie szukam drugiej połówki, aby móc wypełnić tą przestrzeń w nadgryzionym jabłku. Nie potrzebuje żadnych pieknych chwil, bo i tak jest boskoo. Nic więcej nie chce, dobrze jest jak jest. A przelotne flirty tylko temu sprzyjają. Właśnie, flirty - nic więcej!
Doniu, dziękuję Ci bardzo.
Ty wiesz za co :*
Komentuj (4)
07.12.2005 :: 16:10
W skrócie i przez przypadek
Wracałam, omijając te smętne kałuże na całej szerokości chodnika. Głowa zaprzątnienta tysiącoma myślami, bezradność i lekki niesmak po dniu wczorajszym panował. Z trudem wyjęłam klucz i otworzyłam drzwi. A tu, proszę- niespodzianka, w postaci małej karteczki.
"Agatka! Leki:
1. Depakine Chrono - 1 tabletka
2. Claritine - 1 tabletka
Po przyjściu do domu posmarować maścią rękę. Zupa warzywna jest na kuchence. Obiad popić wapnem. Pa, pa. Babcia"
Przez chwilę poczułam się jak mała Agatka, która właśnie zadzwoniła pod telefon zaufania, bo nie wiedziała czy na spacer lepiej wybrać się w niebieskiej, czy różowej sukience, a w odpowiedzi otrzymała dokładną instrukcję jak ją w ogóle ubrać.
No ale cóż, zrozumiałam, a polecenia wykonałam.. z wyjątkiem jednego.
Umyłam głowę, wciągnęłam pół paczki wedlowskiego ptasiego mleczka, stanęłam przed lustrem i... no właśnie.
Poczułam się zupełnie dorosła, samodzielna i samowystarczalna. I już było widać uśmiech i taki lekki błysk na twarzy.
Mimo wszystko... Oni mnie naprawdę bardzo, bardzo kochają. Ah, jak to się wszystko pięknie składa bo.. ja ich też ;)
Tyle o rodzinie. Bo we mnie z każdym dniem mniej słońca i tych radosnych przebłysków.
Wydaje mi się, że wraz z grudniem zamykam kolejny rozdział w moim życiu. Rozdział, w którym nie zawsze wszystko było kolorowe, nie zawsze miałam siłę o te barwne walczyć, czasem poddawałam się na pierwszym zakręcie. Ale czasu już nie cofnę, żadnych słów i gestów również nie.
Czasem potrafię być tak beznadziejna... Z dnia na dzień wszystko schrzanić. Że niby chciałam? Halo, to ja błagałam o lepszą przyszłość. Poddaję się bo...
Walkę z Nią już raz przegrałam. Na powtórke nie pozwolę.
Młodych Wilków część dalsza. Tym razem zwyciężą oboje. Bo przecież
anor vincit omnia...
~
Muszę wymazać historię. I to jak najszybciej.
Chyba nikt nie chciałby oglądać stron i poradników medycznych na TEN temat...
~
Los już po raz kolejny chce nad kimś postawić krzyżyk. Nie dość, że mi nie pomaga, to jeszcze skreśla innych. Z góry, nagle, bez wahania.
Proszę o chwilę odpoczynku, wytchnienia.
Dla Niego także.
O jakąś stabilizację, choć jej poczucie...
A Ciebie proszę o wybaczenie. Ten jeden, jedyny raz. Zrozum, dopiero teraz, po kilku porażkach, od nowa uczę się zaufania. I niestety, znów szukam niewidzialnych haczyków. W tej sytuacji go nie było, wiem. Ja naprawdę Ci wierzę. I ufam dalej. Byłeś moim prawdziwym przyjacielem.
Przebacz...
Ty się uśmiechniesz, chwycisz mnie za rękę a ja już na zawsze zostanę Twoją Agatką...
... i nie puszczę już nigdy.
Komentuj (1)
08.12.2005 :: 14:37
Uśmiech w liście poleconym
Z niecierpliwością oczekuję tej chwili, gdzie zegar wybije godzinę piętnastą. I choć wiem, że będzie to dzień jak każdy inny, czuję, że nie mam racji, bo przecież najciekawsze rzeczy dzieją się tylko wtedy, gdzy kompletnie się ich nie spodziewamy ;)
Jeszcze chwilę tu posiedzę. Chwilę, znaczy kilka godzin, bo człowiek uzależniony od internetu albo takiego komunikatora jak gg tak ma. Potem zjem obiad, a raczej kolację i wezmę się za zadania domowe z chemii, matmy i zaległe - z polskiego. Przepiszę ostatnią lekcję z historii, po czym wyleję z siebie kilka łez przez to, że znów niczego się nie nauczyłam na geografię.
Potem bardzo krótki wieczór dla samej siebie, a od godziny 1 w nocy - sen.
Bo przecież życie nastolatka jest baaardzo ciekawe, niee?
Stanowczo za dużo czekolady, czuję że nie hamuję. I tak jakoś wychodzi, że nie mogę sie opanować.
Kolejne uzależnienie.
Ratuuuuj ;P
agg, 22:04
ja ide... myśleć... produkować sie... tworzyć...
agg, 22:04
i pisać o... przyjaźni?
Donia, 22:05
o cytatach ;]
agg, 22:06
cytatach o..przyjaźni?
Donia, 22:07
pouczających cytatach o ludziach ;]
Donia, 22:08
pouczających cytatach o ludziach którzy są... przyjaciółmi?
Donia, 22:08
niee
agg, 22:09
którzy byli przyjaciółmi.
agg, 22:09
ah, tak. ekstra.
Już na zawsze jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś. Strzał w dziesiątkę. Bo przyjaźń jest najważniejsza!
Aura zrobiła swoje. Choć ocena mi sie podoba, bez replay'ów, proszę ;)
1:24 minuta 'Fell it'. Szalejemy...!
Aaaaaaa... No wejdź ktoś na gg bo Aga zaczyna wariować. I zaraz będzie źle.
~
Przede mną kolekcja
Today. Tommorow. Always.. Otwarłam flakonik, wylałam sporą kroplę na palec, a ona mnie nie opuszcza.
Przecież miało być
always...
Zostały tylko wspomnienia.
W tym momencie zatajam 6 swoich tajemnic przed całym światem. Każde z kompletnie innej części mojego życia, ale to nic.
Ważne że jeszcze potrafię mieć swoją prywatność.
Oddam życie za jedną Twją kryształową łzę.
Komentuj (1)
12.12.2005 :: 20:49
Już się nie podniosę
Odrobinka istnieje, choć sami w to zaczęliście wątpić. Posiada ona swoje własne wewnętrzne życie, do którego nie ma prawa żadne z was. Jeżeli poukłada sobie to wszystko, zapomni i zazna prawdziwego szczęścia, wróci. Obiecałam jej to kiedyś. Obiecuję i wam.
Wiem, powtarzam się, ale ja już naprawdę nie mam siły walczyć. Ale będę, lecz o prawdę, nie o Jego. On nie jest tego wszystkiego wart.
Dziś, z pretensjami do samej siebie o wszelkie błędy i zahamowania w charakterze, zasłaniam twarz. I szukam, bo chcę znaleźć. Kto, kiedy i gdzie. Po co. Nie wiedziałam że mam wrogów.
Chcę tylko poznać prawdę. Panie Ł., tylko prawdę. Nic innego mi nie potrzeba. I nie będę ci po raz setny powtarzała jak to było, co, z czego i dlaczego. Pamiętaj, to nie ja rozpętałam III wojnę światową. I to nie ja złamałam ci serce i pozostawiłam płaczącego.
Zatrzymaj się na chwilę i przypomnij sobie jaki byłeś, zanim zamknąłeś swe serce pod kluczem.
Dziękuję, że pomagacie i wspieracie.
Bo mi nie potrzeba ognistych temperamentów i ostrych słów. Nie potrzeba mi też osób, które nic o mnie nie wiedzą, a chcą znać wszelkie szczegóły.
Ja potrzebuje was, naprawdę!
I tak szczerze, to ja chciałam uciec. Nie, nie z domu. Ale ze świata. Od ludzi.
Na prawo, na lewo, wszystko się wali.
Przygniata.
Momentami nie wytrzymuję.
Inna sprawa.
To miała być zwykła historia, tyle że z happy endem. Wystarczyło o kilka słów za dużo, by to zniszczyć ją w jednym dniu. I po raz kolejny pożegnać się z marzeniami. Moja wina, moje słowa, wiem.
Ale ja tak cholernie za Tobą tęsknię! ;(
W zeszycie życia widzę jedną, czarną stronę.
To moja przyszłość.
Byliśmy przygnębieni
Byliśmy przygnębieni całym naszym życiem
Przebyliśmy tak wiele dróg
Tak wiele dróg
Tak wiele dróg, które raniły nasze wnętrza
Nie miałam Ci nic do powiedzenia.
Żegnaj
Żegnaj mój przyjacielu
Żegnaj
Żegnaj mój kochany
Żegnaj
Żegnaj mój kochany
Już nie potrafię iść dalej...
Tak wiele razy
Tak wiele razy
Tonęliśmy
Nie miałam nic do stracenia
[...]
Żegnaj mój przyjacielu
Żegnaj
Żegnaj mój kochany
Żegnaj
Przez Ciebie muszę odejść
Przez Ciebie...
Komentuj (1)
16.12.2005 :: 21:55
Mrok dnia dzisiejszego.
Nadszedł ten moment, w którym powinno już mnie nie być. Właśnie teraz powinnam pozostawić świat z wszystkimi jego problemami i zniknąć. Teraz, kiedy poznałam i znalazłam prawdę, nic więcej mnie nie obchodzi. Wiem, że przegrywając z ludźmi, przegrałam też z życiem. Czas stanął w miejscu, ja żyję przeszłością bo przyszłości nie będzie. W powietrzu czuje taką beznadziejną bezradność, której wprost czuć nie znoszę.
To nie świat jest zły, nie życie. To ludzie są źli, to oni próbują te życie zniszczyć. Ja wybaczać mogę, ale nie wiecznie. Trzeba znać umiar i granice ludzkiej wytrzymałości. Moja chyba już dawno została przekroczona...
Wersja szara administracji ownloga panuje.
Niebieskiej dnia dzisiejszego bym nie zniosła.
Czy widzieliście kiedykolwiek kogoś, kto stoczył kilka bitew i każdą z nich przegrał? Kogoś, kto z tego wszystkiego nic nie wniósł i tylko stracił? Czy kiedykolwiek zostaliście z nim trochę dłużej, niż sytuacja tego wymagała? Czy byliście zawsze, kiedy ona was potrzebowała? Czy otarliście choć jedną jej łzę i pocieszyliście do tego stopnia, że przestała płakać?
Nie?
To łapcie okazję.
Być może nigdy więcej się nie powtórzy.
Ja nie wiem jak oni mogli mi to zrobić. Jak on mógł to zrobić. To wszystko jest jakieś poplątane. I przyznam szczerze, że w obecnej wersji czuję się jakoś nieswojo, a dzisiejsza rozmowa wcale nie poprawiła mojego nastroju i toku myślenia... jest jeszcze gorzej.
Sylwester solo?
Czemu nie?
Ah, tak. Jasne. Przyzwyczaiłam się.
Przecież każdy ma to, na co zasłużył.
A ja mam przegrane marzenia.
Komentuj (4)
19.12.2005 :: 16:06
Wiem jak to jest.
Przyszłam ze szkoły i usiadłam wygodnie na łóżku, wtulając się w kaloryfer, jak to ostatnio coraz częśćiej robię. I myślałam że tam znajdę spokój, jakąś wewnętrzną harmonię i równowagę po ciężkim dniu. Trzymając w ręku gazetę, wzięłam ostatni łyk herbaty i booom. To spadło jak grom z jasnego nieba. Pierwsza strona i wielki, drukowany napis: "Plotka miesiąca: Mery-Kate ma doła!"... aaa. Bo zaraz mnie coś trafi. Czy ludzie naprawdę nie mają co robić z czasem, że wykorzystują go w takich celach? Naprawdę myślą, że swoim bezpodstawnym gadaniem przyciągną do siebie tłumy? I że niby każdy będzie chciał to czytać? Tego słuchać?
Nie, Mary-Kate nie ma doła. To ludzie mają doła. Umysłowego.
Nawet nie macie pojęcia jak to boli.
Naiwna ze mnie istota. Myślałam, że to zwykły licznik uczyć. Taki, z którego korzystałam już kilkadziesiąt razy. Myliłam się, nie miałam racji. Za swoje błędy trzeba płacić. I to najwyższą stawkę z możliwych.
Thx dla fałszywych ludzi. Złapaliście mnie w swoją sieć.
Dziękuję pewnej osobie, która zaraz po mojej ważnej rozmowie, nie zapytała sie jak poszło, co kto mówił, dlaczego tak a nie inaczej tylko... po prostu... jak sie po tym wszystkim czuję i czy wogóle mogę w tym stanie rozmawiać.
A to ważniejsze od faktów, które po chwili odchodza w przeszłość.
Dzisiaj kolorowo jest jedynie w telewizji,
śmieszą nas na siłę malowane teledyski.
Raczej leją się łzy, a nie szampan w kieliszki
Wiemy jak to jest, wiemy jak to jest, wiemy.
A może by tak...
m a ł a - c z a r n a ?
Komentuj (3)
22.12.2005 :: 15:04
Uśmiech farbami szczęścia malowany.
W moje wnętrze niespodziewanie wtargnęło szczęście niewiadomowego pochodzenia. I wcale się tym nie przejmuję, bo jak można się czymkolwiek przejmować mając prawdziwie szczery uśmiech na twarzy?
Szkoła ze swych szczytów zeszła i na jakieś 2 tygonie zniknęła z naszego życia. Na horyzoncie pojawiły się wspomnienia. Bo właśnie nadszedł ten czas, ten magiczny miesiąc, daty... Rok temu czas błysku, początku rzekomej drogi szczęścia, odwzajemnionej miłości, zielonego światełka.
Nieistotne. Przeterminowane.
Już i tak nic dla mnie nie znaczysz... ;)
I nareszcie ta beznadziejna sprawa, jaką był fakt szkodliwości kogoś takiego jak owy chłopak, mający numer siódmy w dzienniku klasy IIe została rozwiązana.
Jaka ulgaaa... ;]
I ogólnie spoko jest ;D
A w wolnych chwilach Donia wybiega na korytarz i PRZYPADKOWO spotyka Swego Jedynego... ahh. I niby to niby ma być zwykły zbieg okoliczności?;D
A mówcie co chcecie ;P
Ja i tak wierzę w
przeznaczenie.
Ahh, chyba naprawdę jest cos ze mną nie tak;P
Bo jak Aga tak sama z siebie włącza Winampa i otwiera folder 'techno' i zaczyna tańczyć to trzeba gdzieś to zapisać;)
Koniecznie!
Wszystkie ludzkie nieszczęścia biorą się stąd,
że człowiek nie potrafi usiedzieć cicho sam w pokoju.
Ja nie potrafiłam, bo zawsze wolałam wybiegać do ludzi. Nieludzka szczerość sprawiająca innym ból. Najgorsza wada.
Przepraszam.
I tym oto sposobem straciłam przyjaciela, ale wciąż będę o niego walczyć bo na to siły mam. I optymizm ;D
"Nieobecność ukochanej osoby
zawsze uświadamia mi,
jak wiele ona dla mnie znaczy."
Dobrze, że wróciłeś.
Szczerze?
Tęskniłam.
Komentuj (2)
27.12.2005 :: 23:49
Mogliśmy...
Do dnia dzisiejszego dostaję spóźnione bożonarodzeniowe życzenia. I to nieistotne, że ta aura już dawno wygasła. To nieistotne, że wcale jej nie było i że żadne z tych życzeń się nie spełniło i nie ma prawa nigdy się spełnić.
Bo święta nie były wesołe.
Bo było bardzo nerwowo, nie spokojnie.
Bo sylwester nie będzie szalony, ale nudny i do dupy.
Bo nowy rok wcale nie będzie wspaniały, lecz taki jak poprzedni.
Bo ja się nie uśmiechałam i nie byłam radosna.
Bo choinka nie pachniała.
Bo liczę każdą minutę.
Bo nie żyję chwilą, tylko wspomnieniami.
Bo dni nie są słoneczne, ale szare i ponure.
Bo wciąż czekam na śnieg a on zwyczajnie nie ma ochoty spaść.
Bo ktoś po raz kolejny zabrał mi kogoś.
Kiedy jeszcze byłam małą Agatką, nie rozumiałam, jak można nie lubić Świąt. Dziś doskonale to rozumiem, wiem dlaczego. I nie powiem, bo niektóre chwile naprawdę mogą być piękne, rodzinne i niezapomniane. Sama kilka takich zebrałam, ale dalej już nie potrafię. Tego roku wszystko było inne, zauważałam braki pewnych obiektów, osób i drobiazgów. Po Wigilii miałam łzy w oczach, odkładając słuchawkę i patrząc w choinkę, a w drugie święto wylałam całe morze we własnym pokoju.
Zgarnęłam kilka wspomnień z pudła od lalek barbie. Naprawdę już nie umiem się nimi bawić, brak mi dziecięcej wyobraźni. I nawet mała Weronika nie potrafi mnie tego nauczyć.
Gdzie się podziały dziecięce marzenia?
~
Sytuacja lubi się powtarzać.
A ona wręcz to kocha.
Nie wiem czy robi to specjalne, czy to wychodzi samo z siebie i przez przypadek. Szok, kolejny cios, łzy i zawalenie się planów i pomysłów na lepsze jutro.
Od dziś spuszczam głowę i siedzę cicho.
I nie mam zamiaru otwierać wielkiego pudła z niespodziankami i znów wyjąć złamane serce.
Mogliśmy dojść najdalej ze wszystkich,
A teraz każde z nas szuka drugiego w snach,
To historia, która nie znajdzie końca
Opowiada o tych, których zmazał czas,
Może spotkają się jeszcze w samotnym mieście,
Może znajdą dzień, w którym zgubili szczęście,
Może miną się i pójdą w inną stronę,
Może tak może nie.
Komentuj (5)