zaglądam:
aasiek
ann_mari
bliskoznaczna
blonde
dońka
gettoknowme
izabelka
jem-przeciez
kamyszek
lipsticklies
nutelka
nmc
noli-me-tangere
prattle
refleksja
sapphire
sleepwalker
tweedy
urse
uwierz
przeminęło:
2008
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
11.10.2007 :: 23:36
Wciąż po coś wracam.
Mam różowe paznokcie i żółte ściany. Słodki kwiatowy zapach i takie niebieskie niematerialne marzenia. Wiersze współczesnej Julii przed sobą w duecie z alkoholowym cukierkiem. I takie czarne myśli.
On ma stronę kłamstw, wcale nie tak mało. Może ma, może nie. Może nawet nie miał. Może nie chciał mieć.
Najgorsze z moich dotychczasowych zagrań, przeszło to, co napisałam 2 lata temu do innego odbiorcy. Tyle, że bez reakcji. To znaczy gorzej. Wszystko źle, wszystko na nic. Nie chciałam, tak bardzo nie chciałam. Czuję sie taka skończona.
Rura i szara myszka (a raczej wyobrażenia o niej) pomogły mi w spełnieniu gimnazjalnego marzenia. Przypadkiem. NTG - witaj. Nadchodzę.
Poza tym wrzesień minął pod znakiem przekrętów, zwolnień i promili.
A jutro żyjemy, nie?
Zdarzeń wprost z Sanoka nie skomentuję. Nie tu, nie teraz. Nigdy. Straciłam chęci.
Za 4 dni układ gwiazd będzie identyczny, a Wielki Wóz wróci na swoje październikowe miejsce.
Poza tym już nic nigdy nie będzie takie samo.
Nic nigdy...
A miało być tak pięknie
Miało nie wiać w oczy nam
I ociekać szczęściem
Miało być sto lat
Sto lat
Pamiętasz, była jesień... ?
Komentuj (3)